Angielskie sÅ‚owo "spotlight" można przetÅ‚umaczyć jako "reflektor" lub "nakierowywanie na coÅ› uwagi otoczenia". Tym wÅ‚aÅ›nie zajmujÄ… siÄ™ reporterzy tytuÅ‚owego dziaÅ‚u w gazecie "The Boston Globe" – biorÄ… na warsztat maÅ‚o popularne, a zarazem palÄ…ce dla lokalnej spoÅ‚ecznoÅ›ci tematy. NastÄ™pnie po wnikliwym, trwajÄ…cym nierzadko wiele miesiÄ™cy dochodzeniu przedstawiajÄ… jego wyniki opinii publicznej. Na życzenie nowego redaktora naczelnego Marty'ego Barona bohaterowie majÄ… przyjrzeć siÄ™ sprawom przestÄ™pstw seksualnych dokonywanych przez miejscowych duchownych. Szybko okazuje siÄ™, że skala zjawiska jest zatrważajÄ…ca, a co gorsza, gwaÅ‚ciciele pozostajÄ… bezkarni. Tempo jest wartkie, rozmowy przypominajÄ… zazwyczaj wymianÄ™ ognia, a pÄ™czniejÄ…ca od szczegółów fabuÅ‚a nawet przez moment nie traci na klarownoÅ›ci. To kino w starym, dobrym stylu: pozbawione formalnych i narracyjnych fajerwerków, bazujÄ…ce przede wszystkim na bÅ‚yskotliwym dialogu i aktorskiej chemii. Reżyser siÄ™ga nawet po zbitkÄ™ montażowÄ…, bez której nie może obejść siÄ™ żaden film o dziennikarzach: reporterzy nurkujÄ… w archiwach, wertujÄ…c opasÅ‚e teczki przy pomocy lupy i linijki; przy bibliotecznym biurku (z obowiÄ…zkowÄ… zielonÄ… lampÄ… na blacie!) wgryzajÄ… siÄ™ w fachowe podrÄ™czniki; wreszcie krążą od domu do domu w poszukiwaniu potencjalnych Å›wiadków.
